O żywieniu psów po naszemu

Jak to jest z żywieniem psa?

Po pierwsze: PIES TO NE ŚMIETNIK. Chociaż… Obserwując swoich podopiecznych mam wrażenie, że one same troszkę tak siebie traktują. W końcu, w historii i ekologii psa temat zjadania odpadków, życie na wysypiskach śmieci i żywienie się tym, czym wysypisko bogate, nie jest tajemnicą.
Po drugie: co by to nie było a jest nadpsute, spleśniałe, zgniłe – jest niebezpieczne i dla ludzi, i dla zwierząt. Oczywiście, psi żołądek ma dużo większe stężenie kwasu solnego niż nasze żołądki i może sobie lepiej poradzić z czymś, po czym my mamy już galopujące zatrucie, to nie przeceniajmy możliwości HCl i wytrzymałości psiego układu trawiennego oraz odpornościowego.
Po trzecie: PIES PSU NIERÓWNY. Jeden pies może jeść „wszystko”, co mu wpadnie do pyska i żyje w doskonałym zdrowiu przez długie lata, a drugi pies zje przypadkowo podany np. kawałek brokuła i cierpi przez kolejne 3 dni. Jeszcze inny pies zje pół czekolady i… „daj jeszcze!”, a kolejny pies z objawami ostrego zatrucia na sygnale trafi do lekarza (szczęściarz, jeśli trafi!). Jeden pies do później starości wspaniale toleruje i uwielbia mleko i nabiał, inny pies natychmiast kończy z biegunką i wymiotami.

Na to, jak na dany pokarm zareaguje nasz pies ma wpływ bardzo wiele czynników dotyczących samego pokarmu, który trafi w paszczę psa, tj. jego ilość, toksyczność substancji w nim zawartych, częstotliwość podawania, czy jest po obórce termicznej, czy surowy, kiszony etc. Jak również czynników dotyczących konkretnego psa, czyli: jego wiek, stan zdrowia i ewentualne problemy z poszczególnymi narządami czy układami, alergie, nietolerancje pokarmowe, na jego wielkości kończąc. Inne w skutkach może być spożycie jednego orzecha makadamia dla 45kg rottweilera a inne w przypadku 3kg yorka. Nic się nie stanie psu, który zje jedną pestkę z jabłka, a nawet i 3 pestki, ale już zjedzenie całej garści pestek może okazać się niebezpieczne.
Pamiętajcie, że często starsze psy mają spaczony apetyt i jedzą dosłownie wszystko, a zwłaszcza to, czego nie powinny. Pamiętajcie, że psy z różnymi problemami behawioralnymi, psy, które mają niezbilansowaną dietę, które mają niedobory składników odżywczych również mogą mieć spaczony apetyt i domagać się pokarmów, których jeść nie powinny.

Modele żywienia psów:

Temat rzeka i może kiedyś uda mi się przysiąść nad tematem bardziej szczegółowo. Ale i publikacji na ten temat są już tysiące. Jedne stworzone mniej rzetelnie, inne bardziej rzetelnie. Czytając na temat żywienia psów, można nabawić się dość sporego bólu głowy. Co może nas uratować? Po pierwsze – zdrowy rozsądek, po drugie – unikanie skrajności
Serdecznie bawią mnie „wojenki” między zwolennikami czy wręcz wyznawcami konkretnego modelu żywienia psów. A niestety, powielanie mitów na temat żywienia psów, ciągłe porównywanie psów do wilków czy odwrotnie: serwowanie psu diety wręcz jarskiej, jest co najmniej nieodpowiedzialne.

Najpopularniejsze modele żywienia psów, to:

1. żywienie gotową karmą przemysłową (sucha, mokra, półmokra, półsucha, wilgotna, etc. co tam kto jeszcze wymyśli i wyprodukuje)
2. żywienie pokarmem tzw. domowym i wariacje na ten temat.
3. żywienie typu BARF/RAW i surowizna surowiźnie nierówna.

No i który model wybrać? Którykolwiek! Byle z pomyślunkiem. Byle z dbałością o potrzeby pupila. Byle w zbilansowany sposób.
Aktualnie psy określa się jako zwierzęta względnie mięsożerne z tendencją do wszystkożernych. Przyjęło się, że w diecie psa, którego żywimy pokarmem przygotowywanym w domu powinno być około 30% mięsa, pozostała część to źródła węglowodanów: ryż, ziemniaki, zboża oraz warzywa, owoce, suplementy diety. Kiedy decydujemy się na żywienie psa BARFem, to przyjęło się, że podajemy psu 50 – 80% mięsa, w tym zawierają się kości i podroby a pozostała część to owoce, warzywa, oleje oraz suplementy diety. Żywiąc psa karmą przemysłową mamy gotową szczegółową analizę składników zawartych w karmie, co bardzo ułatwia dobranie karmy do potrzeb psa.
Analitycznie, pies do życia potrzebuje, tego co każdy ssak: białka, węglowodanów, tłuszczu, błonnika, witamin, mikro i mikroelementów. W odpowiednich proporcjach.
Mamy XXI wiek i nic nie stoi na przeszkodzie (no, może poza naszą mentalnością i niechęcią do zmian), aby najpierw porządnie przyjrzeć się swojemu zwierzakowi. Tzn. Zaprowadzić do lecznicy, przebadać, by określić stan zdrowia, wykluczyć lub potwierdzić jakieś schorzenia, alergie, nietolerancje pokarmowe (ale niestety, często dopiero stosowanie konkretnej diety ujawnia problemy alergiczne czy nietolerancje pokarmowe), potem określić, jaki tryb życia prowadzi nasz pupil, by mieć pogląd na to, ile i czego w karmie potrzebuje. A jak to zrobić? Najlepiej przy pomocy fachowca. Konsultacja z DOBRYM lekarzem weterynarii i / lub z psim dietetykiem, a nawet behawiorystą, załatwi sprawę. Naprawdę DOBRZY spece istnieją. Spec, dość że fachowo oceni stan fizyczny i psychiczny psa, to powie na co zwrócić uwagę przy wyborze modelu żywienia i samej karmy dla konkretnie twojego psa. Z jakich składników i w jakich proporcjach tworzyć zbilansowane posiłki, czego unikać w żywieniu psów w ogóle, a co bezpiecznie można psom podawać. A potem, to już z górki.

Żywiąc psa gotową karmą przemysłową, czy to suchą, czy mokrą i każdą inną, podstawą jest to, aby, zanim kupimy karmę, PRZECZYTAĆ JEJ SKŁAD i sprawdzić, czy takich składników, w takich proporcjach potrzebuje nasz zwierz.
Nie dajmy się nabierać na chwyty marketingowe, idiotyczne reklamy i aktualnie panujące mody. Absolutną bzdurą jest np. promowanie wysokoprzetworzonej karmy dla psów i kotów jako „powrót do natury” i „idealną dietę określoną przez geny psa lub kota”. W jednej tego typu karmie znalazłam w składzie grillowanego bizona. Naprawdę? Czy to naturalne pożywienie naszych psów? No, może wilków w Północnej Ameryce prędzej. Po polowaniu, siadają przy grillu i grilują upolowanego bizona. Kto amerykańskiemu wilkowi zabroni? A gdzie naszym psom do amerykańskich grillujących wilków? DALEKO. W ogóle naszym psom jest dość daleko do jakichkolwiek wilków. Nawet tych naszych, polskich, choćby tych w Bieszczadach. Takie przedstawianie karmy dla psa, to oczywisty absurd!
Często w karmach reklamowanych, jako karmy stworzone z jagnięciny, wołowiny, kaczki, indyka, łosia, dzika etc., okazuje się, że jest tam tych produktów pochodzenia zwierzęcego jakieś 3%, może nawet 4%. Co wcale nie musi być nawet mięsem. Naprawdę!
Jeden z producentów dość wysokiej klasy karmy chwali się, że karmę tłoczą na zimno, co ma być lepsze, znowu „bliższe naury”, bo karma jest teoretycznie mniej przetworzona. Ale czy na pewno? Karma owego producenta przypominająca nieco pellet może i jest tworzona „na zimno”, no ale już znajdujące się w jej składzie: mięso, mączki i inne składniki są pozyskiwane w tradycyjny sposób – przy użyciu odpowiednio wysokiej temperatury.
Do tego mamy do czynienia z idotycznymi modami np. na karmy bezzbożowe, bezglutenowe, bez-coś-tam-coś, albo odwrotnie. Nie dajmy namówić się również na zakup karmy przeładowanej jakimiś zupełnie niepotrzebnymi składnikami z kosmosu, których wpływu na zdrowie psa nikt tak naprawdę nie zbadał.

Dla porównania niżej umieściłam skład trzech karm różnych producentów. Zwróćcie uwagę na zawartość „mięsa w mięsie”, na dokładność określenia składu węglowodanów i innych dodatków. Pamiętajcie też o sprawdzaniu składu analitycznego karmy: na procentowy udział białka, węglowodanów, tłuszczów, mikro i makroelementów, i innych dodatków.

Skład karmy Pedigree Vital Protection:
zboża, mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego (18%, w tym 4% wołowiny w czerwonobrązowych granulkach, w tym 4% drobiu w brązowych granulkach), oleje i tłuszcze (w tym 0,4% oleju słonecznikowego), produkty pochodzenia roślinnego (w tym 1% wysłodków buraczanych), substancje mineralne.
źródło: www.pedigree.pl

Skład karmy Brit Premium:
kurczak 45% (dehydratyzowany 25%, odkostniony 20%) , owies zwyczajny, pszenica, tłuszcz z kurczaka (konserwowany mieszanką tokoferoli), kukurydza, suszone jabłka, olej z łososia (2%), hydrozlizowana wątróbka z kurczaka, drożdże browarniane, kolagen, hydrolizat muszli skorupiaków (źródło glukozaminy, 210 mg/kg), wyciąg z chrząstki (źródło, chondroityny, 150 mg/kg), wyciąg z ziół i owoców (goździki, owoce cytrusowe, rozmaryn, kurkuma, 120 mg/kg), mannooligosacharydy (120 mg/kg), fruktooligosacharydy (90 mg/kg) jukka Mojave (90 mg/kg), suszony rumianek (80 mg/kg), omułek zielonowargowy (źródło glukozaminoglikanów, 50mg / kg), suszone borówki (50mg/kg)
źródło: www.karmybrit.pl

Skład karmy TASTE OF THE WILD High Prairie:
Mięso z bizona, mączka mięsna z baraniny, mączka mięsna z kurczaka, słodkie ziemniaki, zielony groszek, ziemniaki, kanadyjski olej rzepakowy, jaja, wołowina, pieczona dziczyzna, naturalny zapach, przecier pomidorowy, białko z ziemniaka, białko z groszku, mączka z ryb oceanicznych, sól, suszony korzeń cykorii, pomidor, borówka amerykańska, malina, wyciąg z juki Schidigera, Enterococcus faecium, Lactobacillus acidophilus, Lactobacillus casei and Lactobacillus plantarum, Trichoderma longibrachiatum, tiamina, biotyna, kwas foliowy, wszystkie minerały i witaminy zalecane przez AAFCO w żywieniu psów.
źródło: www.tofivet.pl

Niech każdy sam wyciągnie wnioski…

A jak jest w przypadku diety przygotowywanej w domu, w tym BARF/RAW. Z jednej strony jest bezpieczniej, bo sami wybieramy i wiemy od początku do końca, co podajemy swojemu psu. No i faktycznie pokarm jest dużo mniej przetworzony w porównaniu z karmą przemysłową. Ale z drugiej strony umiejętne dobranie odpowiednich składników i ich proporcji dla potrzeb konkretnego psa (zwłaszcza chorego) naprawdę nie jest proste i uważam, że dużo trudniejsze niż wybór odpowiednio dobranej karmy przemysłowej.
Dobrze przygotowana dieta domowa dla psa nie ma nic wspólnego z żywieniem psa resztkami z naszego stołu, lodówki, grilla (no, chyba, że mamy akurat bizona…) Nasze jedzenie w większości jest dla psów zwyczajnie szkodliwe. Tony soli, przyprawy, konserwanty, polepszacze koloru, smaku, wyglądu robią swoje, do tego wiele owoców, warzyw, słodyczy. które z lubością i ku zdrowiu wcinamy, są dla psów trujące.
Jeśli decydujemy się na żywienie psa dietą domową, to ma to sens wyłącznie wtedy, jeśli naprawdę się do tego przyłożymy i zadbamy o jakość składników, odpowiedni dobór i proporcje.

A jak jest z BARFem? Dokładnie tak samo! Wg mnie wyraźną różnicą między dobrze przygotowanym pożywieniem tzw. domowym a BARFem jest wyłącznie to, że BARF bazuje na podawaniu zwierzęciu pokarmu surowego, nie przetworzonego termicznie (no, poza mrożeniem. Jakby nie było, mrożenie, to również obróbka termiczna). Jeśli ktoś, kto rzuca psu kilogramy korpusów czy innych udek/skrzydełek kurczaka kupionych w pobliskiej rzeźni uważa, że jego psu nie potrzeba nic więcej do szczęścia, i do tego uważa się za znawcę diety BARF, to zapewniam, że jest wręcz przeciwnie. Często sami unikamy spożywania mięsa ze zwierząt hodowanych przemysłowo, których mięso naszpikowane jest przeróżnymi toksycznymi substancjami, antybiotykami i sam Najwyższy wie czym jeszcze, a już nie mamy oporów, by „czymś takim” karmić swojego pupila. Gdzie tutaj miejsce na naturalne, zdrowe pożywienie? Gdzie tu miejsce na inne składniki odżywcze, błonnik? Pies w swojej diecie, dokładnie jak każdy ssak potrzebuje białek, węglowodanów, błonnika, witamin, miko i makroelementów – czy taka dieta mu to zapewni? Nie sądzę.
Ideą diety BARF – stworzoną przez dr Iana Billinghursta w latach 80 XX w. w odpowiedzi na produkowane wtedy parszywej jakości gotowe karmy przemysłowe, które miały fatalny wpływ na zdrowie psów – ma być spożywanie pokarmu jak najbardziej naturalnego i zbliżonego do sposobu żywienia psich przodków. Ale czy to ma jakikolwiek sens? Psich przodków? OK! Ale na jakim poziomie? Tych żyjących 100 tyś. lat temu? A może tych żyjących 30 tyś. lat temu? A może 15 tyś. lat temu? A skoro tego chcemy dla naszych psów i uważamy, że jest to dla nich dobre, to dlaczego sami nie wracamy do wzorców żywienia naszych przodków sprzed tysięcy lat? Wiecie dlaczego? Bo jest to NIEMOŻLIWE! Wracając do psów. W większości przypadków psi przodkowie żywili się tym co sami upolowali (jakieś małe ssaki, może i gad się trafił, do tego różne roślinki, owoce znalezione na krzakach lub ziemi), ale i bardzo szybko się połapali, że dużo łatwiej, przy dużo mniejszym wydatkowaniu energii, jest zdobywać pożywienie od człowieka. Psi przodkowie rezygnując z polowania coraz chętniej żywili się tym, co człowiek wyrzucił, albo się podzielił. Sposób żywienia również ewoluuje!
Skoro tak nam zależy na powrocie do naturalnego sposobu żywienia psa, to pozwólmy naszym psom polować na króliki / szczury i inne kury sąsiada oraz penetrować pobliskie śmietniki. Jestem niemal pewna, że pozwalając psu na to, będziemy mieć najszczęśliwszego pupilka w okolicy!
Jakież nudne okazuje się w tym kontekście, to co proponujemy naszym psom.. Czy jest to wyszukane na drugim końcu kraju, pieczołowicie przygotowane przez pańciostwo mielone, mrożone mięsko jelenia, sprowadzona zza oceanu najlepsza ąę karma świata czy godzinami pichcony rosołek na wolno biegającym kogucie…

I chyba dochodzimy do sedna.
Jeśli nie masz zbyt dużo czasu, albo brakuje ci sumienności, rutyny i dbałości o skład i jakość przygotowywanego pokarmu w domu, w tym BARFa – wybierz gotową karmę przemysłową. Ale znowu, jeśli ma to być najgorszej jakości „szit” z pierwszego lepszego marketu, to już lepiej przygotuj coś w domu. W dzisiejszych czasach, mając już ogromną wiedzę na temat żywienia psów, mając ogromne możliwości w wyborze doskonałej jakości pokarmu dla psów, nie ma siły, żeby nie wybrać optymalnego sposobu żywienia swojego pupila.
Wybierając odpowiedni model żywienia dla swojego psa najważniejszy jest zdrowy rozsądek, który w połączeniu z wiedzą o stanie zdrowia i konkretnych potrzebach pupila, swoimi możliwościami finansowymi i czasem, który możemy poświęcić na przygotowywanie psich posiłków da nam pewność, że naszemu psu niczego nie brakuje i pewność, że naprawdę jeszcze nie ześwirowaliśmy.

Joy – były podopieczny Fundacji Skrzydlaty Pies
foto Kasia

Pokarmy, na które należy zwrócić szczególną uwagę zanim zdecydujemy się podać psu. (kolejność przypadkowa)

Lista jest poglądowa i nie wyczerpująca. Jeśli szukasz konkretnych informacji na temat tego, które konkretnie owoce, warzywa i inne produkty spożywcze oraz, który składniki danego pokarmu i dlaczego jest niebezpieczny dla psów szukaj w sprawdzonych źródłach. Zasięgnij porady lekarza weterynarii i/lub psiego dietetyka.
Zanim podasz psu produkt (batonik, jogurt, deser, chrupki, mix orzeszków etc.) przygotowany do spożycia przez człowieka – koniecznie przeczytaj skład!

  • cebula (tiosiarczan sodu)
  • czosnek (tiosiarczan sodu)
  • por (tiosiarczan sodu)
  • kapusta, kalafior, brokuły – szczególnie surowe
  • orzechy makadamia – trujące (inne orzechy również bardzo ostrożnie)
  • awokado (persin) – trujące
  • ziemniaki surowe (solanina) – trujące
  • warzywa strączkowe
  • pestki większości owoców i warzyw są trujące, których sam miąższ jest bezpieczny (jabłka, czereśnie, morele, brzoskwinie, śliwki, etc.)
  • winogrona / rodzynki – trujące
  • porzeczki
  • cytrusy
  • pomidory – niedojrzałe i wszystkie zielone części
  • rabarbar (kwas szczawiowy)
  • szczaw (kwas szczawiowy)
  • szpinak (kwas szczawiowy)
  • przyprawy: sól, cynamon, gałka muszkatołowa, gorczyca, pieprz, cukier
  • grzyby – trujące
  • surowe ryby ( trimetyloamina, zakażenie mikrobiologiczne)
  • czekolada, kawa (teobromina)
  • surowe białko jaj w nadmiarze (awidyna, zakażenie salmonellą)
  • kości gotowane/pieczone/grillowane
  • ksylitol (słodzik używany w wielu produktach dla ludzi – BARDZO NIEBEZPIECZNY DLA PSÓW! Ksylitol nie jest cukrem, jest alkoholem!)